czwartek, 4 lipca 2013

Zmiana nr dwa: przeprowadzka (a właściwie szukanie nowego lokum)



No tak, jesteśmy z moim P. po maratonie po mieszkaniach do wynajęcia. Objechaliśmy 6 mieszkań i chyba zdecydujemy się na ostatnie, które widzieliśmy. Myślę sobie, że takie wybieranie mieszkania jest trochę, jak zakup nowych szpilek. Zarówno buty, jak i mieszkanie trzeba sprawdzić pod kilkoma kątami: 

  • podoba mi się? (szpilki: chyba nie muszę wyjaśniać)
  • jest funkcjonalne? (szpilki: wygodne)
  • jest w dobrej lokalizacji? (szpilki: dobrej firmy)
  • czy coś można zmodyfikować w wystroju? (w szpilkach: wkładka, rozbicie itp ;-) )
I co? Same analogie, prawda? :) A zatem, biorąc pod uwagę fakt, że mój P. jest antyfanem zakupów, obawiałam się, że podczas oglądania mieszkań też będzie marudził i w końcu sobie znajdzie ławeczkę na której poczeka, aż ja coś wybiorę (jak w centrum handlowym). Jakie było moje zdziwienie, kiedy ani nie marudził, ani nie był znudzony a nawet zadawał rzeczowe/techniczne pytania, które by mi nawet do głowy nie przyszły! Podobało mnie się to.

Jak pisałam na początku, chyba wybraliśmy naszą idealną parę szpilek. Mieszkanie na Mokotowie, 500m do metra, w przedwojennej kamienicy z widokiem na podwórko, ładne meble, AGD i przyjazne zwierzakom (choć żadnego nie posiadamy, to istotna informacja ;-) )! Jeszcze dopieszczamy szczegóły umowy i komfortu mieszkania, ale jak podpiszemy umowę, wrzucę fotki i się pochwalę.
A jak przebiegały nasze poszukiwania?
Korzystaliśmy ze znanego serwisu Gumtree. Tam ustawiliśmy interesujące nas kryteria wyszukiwania i codziennie odświeżaliśmy stronę. Żadne dodane ogłoszenie nie uszło naszej uwadze! Wybraliśmy sześć mieszkań: pierwsze- daleko, w przybudówce, małe i bardzo duszne (jak niewygodne szpilki od Chinola). Drugie - w przepięknej okolicy, w nowym domu wielorodzinnym, wykończone w wysokim standardzie, ale... małe! Idealne dla biznesmena na rowerze (bo nie ma gdzie trzymać samochodu), ale nie dla pary z samochodem i rowerami (jak za małe szpilki od D&G). Trzecie - duże, w starym bloku i... fatalną depresyjną kuchnią - nic dobrego bym tam nie ugotowała, najwyżej kanapki :-p (jak zniszczone szpilki Prady z lumpeksu) Czwarte - w dobrej lokalizacji, w fajnej okolicy, nieźle wyposażone, choć trochę zagracone, ale... nie zaiskrzyło (jak niezłe szpilki od Zary), choć potencjalnie braliśmy je pod uwagę. Piąte - nad Wisłą, na 14 piętrze z super widokiem ale gorące i spać musielibyśmy osobno, bo duże łóżko do małego pokoju nie wejdzie (znów za ciasne szpilki!). I w końcu szóste, dla nas chyba szczęśliwe - zobaczycie na zdjęciach (zakładając, że ktoś to czyta i nie poległ w trakcie) jak... ponadczasowe szpilki od Louboutin'a!  Bye!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz